Od zera do bohatera – czyli jak zostać żłobkową ciocią

Domowy Żłobek to nie tylko Dada i Nana. Pracuje z nami także trzecia osoba, Ciocia Ma. Jeszcze kilka miesięcy temu nie miała pojęcia o żłobkowej rzeczywistości, a nawet nigdy nie przewijała małego dziecka. Nie było to jednak żadną przeszkodą, by szybko stała się żłobkową ciocią z prawdziwego zdarzenia, którą maluchy codziennie witają z nieprzeciętną radością. Zapraszam na inspirujący wywiad – poznajcie powiew świeżości w naszym żłobku. 🙂

Jak to się stało, że zaczęłaś myśleć o pracy w żłobku?

Skończyłam studia z pedagogiki resocjalizacyjnej. Początkowo szukałam pracy w tym zawodzie. Jednak im dłużej przeglądałam ogłoszenia, tym częściej dochodziłam do wniosku, że nie to bym chciała robić w życiu. Lubię tematy związane z trudną młodzieżą, domem dziecka i więziennictwem, ale w pewnym momencie zaczęły mnie one przytłaczać. Stwierdziłam, że skoro mam przygotowanie pedagogiczne, to może by tak pójść w kierunku pracy z dziećmi, które jeszcze nie mają problemów z niedostosowaniem społecznym. Na myśl przyszedł mi żłobek, bo pomyślałam, że fajnie będzie towarzyszyć Małemu Człowiekowi od początku jego przygody z rozwojem społecznym.

W jaki sposób szukałaś pracy? Jak znalazłaś nasz żłobek?

Szukałam pracy na przeróżnych portalach. Ogłoszenie z Domowego Żłobka od razu przykuło moją uwagę. Wyróżniało się na tle innych humorem i wyczerpującą treścią. Było napisane tak, że od razu pomyślałam, że takie ogłoszenie mogło wyjść spod klawiatury tylko i wyłącznie sympatycznej osoby. 😉

Jak wspominasz pierwszą wizytę w naszym żłobku? Coś Cię zaskoczyło? Czym się denerwowałaś?

Pierwszą wizytę w żłobku wspominam bardzo dobrze. Byłam zaskoczona tym, że żłobek wygląda tak, jak na zdjęciach. Miałam parę rozmów kwalifikacyjnych za sobą i niestety zdarzało się, że świat wirtualny rozmijał się z rzeczywistością. Zaskoczyło mnie to, że zarówno Ty, jak i Nana rozmawiałyście ze mną po partnersku. W ogóle nie czułam się, jak na rozmowie kwalifikacyjnej, tylko jak na rozmowie z osobami, które po prostu chcą mnie poznać. Bardzo denerwowałam się tym, że nie miałam żadnego doświadczenia pracy z maluchami. Jednak okazało się, że doświadczenie to nie wszystko. Równie ważna jest otwartość i chęć rozwoju.

Jak wspominasz pierwsze dni w pracy?

Najbardziej stresujące w pierwszych dniach pracy było to, gdy któreś dziecko płakało, a ja nie wiedziałam, z jakiego powodu jest mu źle. Równie stresujące były pierwsze próby przewijania dzieci na tzw. uciekiniera – ja próbuję założyć pieluszkę, a maluch odwraca się na brzuszek i zaczyna szybko zwiewać z przewijaka. 😉 Na szczęście dałyście mi przestrzeń na obserwację każdego dziecka i żłobkowej codzienności oraz na spokojną naukę.

W tych pierwszych dniach pracy nie czułam się rozczarowana, bo też wcześniej nie myślałam za wiele na temat żłobkowej rzeczywistości. Zaskoczyło mnie tempo rozwoju dziecka. Wiedziałam, że dzieci do lat trzech szybko się rozwijają i szybko widać tego efekty. Jednak nie spodziewałam się aż tak wielkich zmian w tak krótkim czasie.

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w pracy żłobkowej cioci?

Najtrudniejsze w pracy żłobkowej cioci są dla mnie momenty, kiedy maluchy po kolei zaczynają płakać, bo są np. głodne. Czuję wtedy bezradność. Z jednej strony rozumiem powód ich złości, ale jednocześnie wiem, że wszystkie robimy, co możemy żeby przyśpieszyć podanie obiadu.

Co daje najwięcej satysfakcji i radości?

Ta praca daje mi wiele satysfakcji i radości. Chyba najbardziej cieszy mnie po prostu uśmiech dziecka oraz widok śpiących maluchów. Ogromnie się też cieszę, kiedy uda mi się tuleniem uspokoić płacz dziecka.

Niektórzy myślą, że żłobkową ciocią może być każdy, bo to tylko karmienie i zmienianie pieluch. Jakie według Ciebie cechy powinna posiadać dobra opiekunka? Jakie Twoje cechy charakteru są Ci pomocne w pracy, a jakie są utrudnieniem?

Uważam, że dobra opiekunka powinna być cierpliwa, wyrozumiała w stosunku do dzieci (i koleżanek z pracy też ;)) oraz elastyczna.

Może zacznę od cech, które mi przeszkadzają w pracy, żeby zakończyć miłym akcentem. Najbardziej przeszkadza mi moja niecierpliwość. Czasem chciałabym zrobić coś szybciej, a wiadomo że dzieci mają swoje własne tempo. Momentami przeszkadza mi także moja przesadna wrażliwość.

W pracy natomiast pomaga mi empatyczne podejście do maluchów oraz umiejętność dostosowania się do humoru i ochoty na różne aktywności dzieci. Uważam, że jestem też osobą komunikatywną, co na pewno ułatwia codzienne funkcjonowanie w żłobku.

Dziękuję za rozmowę. 🙂

Od siebie chciałam dodać tylko na koniec, że znalezienie takiej opiekunki do żłobka jak Ciocia Ma i to w zasadzie bardzo szybko i sprawnie, uważam za niesamowite szczęście. Prawdę mówiąc, celowo szukałam osoby bez doświadczenia w żłobku, bo wyszłam z założenia, że lepiej wdrożyć kogoś w realia żłobkowe od zera niż zmagać się z nabytymi już nawykami i przełamywaniem niekoniecznie wartościowych doświadczeń. Strategia okazała się strzałem w dziesiątkę, bo – jak widać – Ciocia Ma w mig złapała żłobkowego bakcyla. Także czasem warto podejść do tematu niestandardowo i potraktować pracownika bez doświadczenia jako inwestycję, która może okazać się bardzo korzystna dla obu stron. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *