Dzień Mamy, Taty i Dziecka w żłobku

Temat bardzo na czasie, bo zwykle przełom maja i czerwca to okres nagromadzenia imprez, festynów i przeróżnych atrakcji z okazji Dnia Dziecka, który często w żłobkach i przedszkolach jest łączony z Dniem Matki i Dniem Ojca w jedno wydarzenie. Tego typu imprezy w wydaniu żłobkowym mają przeróżny charakter.

Tam, gdzie pracowałyśmy wcześniej, były to występy dzieci dla rodziców, czyli innymi słowy program słowno-muzyczny. Łatwo się domyślić, jak takie „występy” się kończyły w przypadku dzieci półtorarocznych czy dwuletnich – kilkoro co odważniejszych starszaków coś pokazywało i śpiewało, reszta w ryk i na kolana do mamy, a rodzice często bywali zawiedzeni, że dzieci nie chciały współpracować i „ładnie” zaśpiewać z pokazywaniem… Ciocie też były mocno zestresowane, bo taki występ miał być poniekąd także oceną ich całorocznej pracy – jak dobrze nauczyły dzieci piosenek, tańców i wierszyków. Absurd po całości, ale taki model funkcjonuje w naprawdę wielu żłobkach. Wśród żłobkowych cioć już od marca/kwietnia krążą prośby o podrzucenie piosenek i wierszyków, które można przygotować z dziećmi na czerwcowy występ.

W wielu miejscach impreza rodzinna przybiera charakter festynu z różnymi atrakcjami na powietrzu. Piknik, lody, tańce, zabawy ruchowe, konkursy, loterie i tym podobne. W Domowym Żłobku również obchodziliśmy Dzień Mamy, Taty i Dziecka, ale nieco inaczej. Nana namówiła mnie, by podzielić się naszym pomysłem na to rodzinne wydarzenie w żłobku. Jeśli to ma kogoś zainspirować do czegoś dobrego i wartościowego, to się dzielę. 😉

Określeniem, które najlepiej oddałoby charakter Dnia Mamy, Taty i Dziecka w naszym żłobku, jest spotkanie integracyjne. Pierwszym moim celem w organizacji tego wydarzenia, było stworzenie przestrzeni i możliwości, by rodzice naszych maluchów mogli się poznać, porozmawiać, powymieniać doświadczeniami. Czasem na co dzień w szatni chcieliby pogadać, ale zwykle nie ma na to czasu. Spotkanie miało być więc z założenia dość luźne, bez żadnej spiny. Był czas na śpiewanie i tańczenie kilku ulubionych piosenek maluchów, ale zupełnie na luzie, w kole, na kolanach u rodziców i to na dwa podejścia, bo za pierwszym razem nie było specjalnej woli w narodzie do tańczenia.

Drugim ważnym celem, który nam przyświecał na to spotkanie, było stworzenie jakiejś fajnej przestrzeni do tego, by rodzice mogli zrobić coś razem ze swoimi dziećmi. Coś przyjemnego, łatwego i efektownego, przy czym maluchy będą mogły się zaangażować i co nie zajmie więcej niż 5 minut. Stanęło na mini warsztatach plastycznych i ozdabianiu ramek na zdjęcia, które wcześniej zrobiłyśmy klejem na gorąco z drewnianych szpatułek. Wystarczył jeden stolik w odrębnym kącie sali z przygotowanymi różnościami do ozdobienia ramek: klej, brokaty, wstążki, tasiemki, pompony, piórka, papierowe resztki z serduszkowego i gwiazdkowego dziurkacza itp. Przez cały czas trwania spotkania zapraszałyśmy po kolei rodziców z maluchami do tego stoliczka i wspólnej pracy i zabawy. Kameralnie, na luzie, bez żadnej spiny. A, zapomniałabym o najważniejszym! Same ramki bez zdjęć byłyby trochę słabe, dlatego przygotowałyśmy wcześniej małą niespodziankę, którą rodzice byli zachwyceni – do ramek wkleiłyśmy od razu zdjęcia dzieci, trzymających kartę z napisem „Kocham Was Mamo i Tato!”, pozowane w ładnej aranżacji ze żłobkowych zabawek. Trochę gimnastyki nas to kosztowało, ale było warto, bo to był naprawdę hit!

Skoro już jesteśmy przy niespodziankach, to oprócz zdjęć rodzice dostali także laurki. Bardzo proste i naprawdę w dużej części wykonane przez dzieci. Na pierwszej stronie kwiatek z odbitej farbami rączki dziecka (dokleiłyśmy tylko łodyżkę, listek i kokardkę), a w środku mały obrazek przedstawiający mamę, tatę i dzieci, pokolorowany kredkami i pisakami przez maluchy. I podpis „Dla Mamy i Taty” plus imię dziecka.

Dzieciaki też dostały upominki z okazji swojego święta – w torebce każdy znalazł małego, nakręcanego misia (nie wiem, jaki jest ich fenomen, ale nakręcane zwierzątka są mega lubianymi zabawkami w naszym żłobku, niezależnie od wieku!), kolorowankę Schleich z naklejkami i pięknymi, realistycznymi obrazkami zwierząt oraz książeczkę z serii o Kici Koci. Miało być prosto i uniwersalnie, dzieciaki były zadowolone, rodzice chyba też. 🙂

Poza tym podczas spotkania fajnie sprawdziły się zabawy z kolorową chustą, balonami i piłeczkami. Był też oczywiście mały poczęstunek – paluszki, ciastka i owoce zapewniły uderzeniową dawkę słodkości, ale w końcu Dzień Dziecka jest tylko raz w roku. Całość trwała raptem 1,5 godziny, od 15:15 do tuż przed 17:00. Maluchy wybawione, a feedback od rodziców był bardzo pozytywny, że to był naprawdę fajny i wartościowy czas dla nich. To chyba najlepsza laurka dla nas i motywacja do organizacji kolejnych takich spotkań w ciągu roku. Następnym razem może warsztaty kulinarne…? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *