Taryfa ulgowa w żłobku – kiedy, dla kogo i po co?

Temat na ten wpis chodził mi po głowie od jakiegoś czasu. Pisząc o tym, jak mieć „grzeczne” dziecko, wiedziałam, że chcę bardziej szczegółowo opisać naszą wizję „odpuszczania” w żłobku. Ostateczną decyzję o tym jak ten artykuł ma wyglądać, podjęłam na ostatnich warsztatach o łagodnej adaptacji, które organizowałyśmy w Krakowie. Dostałyśmy wtedy kilka pytań o to, czy podczas adaptacji można dać dziecku taryfę ulgową – pozwolić na odejście od stołu czy niesprzątanie zabawek. Miałyśmy sporą trudność z odpowiedzią bo w naszym żłobku taka „taryfa ulgowa” to codzienność. I właśnie o tym chcę trochę napisać – o żłobku, w którym wiele kwestii traktuje się trochę na luzie, a dzieci mają dużo swobody i możliwości wyboru.

Z momentem rozpoczęcia przygody ze żłobkiem, maluch musi się dostosować do wielu, nieznanych mu dotąd reguł i zasad. Wielu z nich nie da się przeskoczyć bo jakoś trzeba funkcjonować i ogarnąć grupę dzieci. Są jednak takie kwestie w których można trochę odpuścić i w miarę możliwości dać dzieciom opcję wyboru.

Zasady i granice

Do czego musi się dostosować dziecko w żłobku? Przede wszystkim jest to rozstanie z rodzicami – w pewnym momencie dziecko zostaje w żłobku bez mamy i taty, a dla wielu maluchów może to być bardzo trudne. Kolejną żłobkową zasadą jest plan dnia – w żłobku zwykle jest stały plan dnia, do którego dzieciaki muszą się dostosować, choć jak zobaczycie poniżej, tutaj mogą być pewne odstępstwa. Często trudna do zaakceptowania jest dla dzieci zasada, że wszystkie zabawki w żłobku są wspólne i muszą się nimi dzielić. W tym wieku naprawdę toczą się dramaty o niektóre, najbardziej lubiane zabawki. Dla części dzieci, wyzwaniem będzie spędzenie w pomieszczeniu większości dnia. Na spacery wychodzi się codziennie, jednak jest to zwykle tylko godzina – resztę dnia spędzamy w żłobku. Bywają dzieci, które do tej pory większość swojego życia spędziły na zewnątrz, więc takie „zamknięcie” jest dla nich czymś nowym, co muszą zaakceptować. Nie mniej istotne jest jedzenie w wyznaczonym miejscu. Bardzo tego pilnujemy – nie wyobrażam sobie, żeby dzieci mogły jeść, biegając po sali, a resztki jedzenia lądowały w zabawkach. Niekiedy trudnym do zaakceptowania faktem jest dla dzieci, że na spacer muszą iść pieszo i nie zawsze jest możliwość wzięcia na ręce. I na koniec, coś bardzo trudnego – ograniczony kontakt jeden na jeden, konieczność dzielenia się dorosłym z innymi dziećmi. Dla wielu maluchów jest to najtrudniejsze w całej żłobkowej przygodzie.

Piszę to bo chcę pokazać, że w żłobku i tak jest mnóstwo zasad, których nie da się do końca nagiąć czy ominąć. Grupa rządzi się swoimi prawami i ze względu organizację oraz bezpieczeństwo dzieci muszą być przestrzegane pewne reguły. Są jednak takie kwestie, w których można i sobie, i maluchom trochę „odpuścić”. Wprowadzić trochę luzu i dać możliwość decydowania. To całkiem podobnie jak w przypadku tego odpuszczania w rodzicielstwie, o którym pisałam tutaj. Jeśli jakaś reguła nie ma dla nas większego znaczenia, dzieci rozwojowo nie są w stanie się do niej dostosować albo nie wnosi ona nic do „życia grupy”, to nie warto się o nią bić. Nawet, jeśli cichy głosik z tyłu głowy próbuje nas przekonać, że „rozpuścimy” dzieci i wejdą nam na głowę.

W jakich kwestiach pozwalamy na „taryfę ulgową”?

Plan dnia

Mamy oczywiście plan dnia, ale traktujemy go dość elastycznie. Ustalone pory posiłków czasami się przesuwają, jeżeli dzieci są bardzo zmęczone lub głodne. Podobnie sprawa ma się z leżakowaniem – jeśli jakieś dziecko jest bardzo zmęczone (bo np. kiepsko spało w nocy lub wstało bardzo wcześnie rano), to kładziemy je na drzemkę wcześniej. Analogicznie, gdy maluch nie chce spać w porze drzemki, ale jakiś czas później wydaje się zmęczony, to może się zdrzemnąć popołudniu.

Sprzątanie zabawek

Pracowałam w kilku żłobkach. W każdym z nich sprzątanie zabawek było jak świętość. Już najmłodsze dzieci musiały wrzucać klocki do pudełka, a niektóre bardziej odporne osobniki dostawały nawet kary za brak współpracy. Sprzątanie jest ważne – to nie ulega wątpliwości, ale czy stojąc nad dzieckiem i powtarzając tysięczny raz to samo albo karząc je, nauczymy je czegokolwiek? Raczej wątpię. My po prostu sprzątamy. Nie mamy ciśnienia na to, żeby to dzieci sprzątały po sobie. Oczywiście, tłumaczymy, zachęcamy do odkładania zabawek na swoje miejsce, staramy się, żeby przynajmniej przed posiłkami ogarnąć salę, ale jeśli dzieci nie chcą współpracować to odpuszczamy. Często sprzątamy, gdy maluchy już siedzą przy stolikach i jedzą posiłek, bo tak jest nam wygodniej – układanie na półkach zabawek, gdy ktoś je z powrotem zrzuca nie należy do najłatwiejszych zadań.

Siedzenie przy stole

Żłobek rządzi się swoimi prawami. Nie dopuszczamy możliwości jedzenia poza wyznaczonym do tego miejscem i bardzo tego pilnujemy. Tak samo zresztą jak w domu. Jeśli jednak dziecko nie chce jeść albo zjadło wcześniej, to nie wymagamy od niego, żeby siedziało przy stole i czekało na resztę. Nie ma to większego sensu. Trudno wymagać od takich maluchów, żeby siedziały w bezruchu dłużej niż kilka minut, albo dłużej niż mają na to ochotę. To po prostu rozwojowo niemożliwe.

Drzemka

Podobnie sprawa ma się w przypadku drzemki i leżenia na leżaczkach. Dzieci, które nie chcą spać, nie muszą leżeć na leżaczkach. Mogą się bawić byle we względnej ciszy, czyli na przykład układając puzzle czy czytając książeczki. Rzecz jasna, nie wygląda to tak, że pytamy dziecko czy chce spać, a jeśli mówi, że nie, to pozwalamy się bawić. Takim sposobem pewnie nie spałby nikt. Zawsze próbujemy położyć dziecko do snu w różny sposób – najpierw na leżaczku, jeśli to się nie sprawdza, to na rękach, a czasem w nosidle. Jeśli mimo to dziecko nie chce spać – odpuszczamy i pozwalamy się bawić. Taka ciekawostka. W tym momencie prawie wszystkie nasze dzieciaki zasypiają na leżaczkach – niektóre same, inne lekko bujane. Większość z nich była na początku usypiana na rękach lub w nosidle. I co ciekawe, w żaden sposób nie uczyłyśmy ich innego zasypiania. Niektórzy stopniowo przeszli z nosidła, przez usypianie na rękach, przytulone do nas na siedząco aż po leżaczek. Inni po prostu któregoś dnia po obiedzie położyli się na leżaczkach i zasnęli. Same byłyśmy zaskoczone takim obrotem spraw, ale to dowodzi, że wystarczy dać dziecku odpowiednią ilość bliskości i poczucia bezpieczeństwa, a także choć częściową możliwość decydowania o sobie, a samo płynnie przejdzie przez kolejne etapy samodzielności.

Zajęcia i prace plastyczne

Zajęcia tematyczne, nawiązujące do tematu tygodnia ujętego w planie dydaktycznym, traktujemy bardzo na luzie. Ilość i częstotliwość zorganizowanych zabaw dostosowujemy do nastroju i chęci maluchów. Bardziej skupiamy się na wyjściach na świeże powietrze i zabawach sensorycznych, manipulacyjnych i ruchowych. Jeśli już robimy coś związanego z tematem, to tylko dla chętnych dzieci, tych które akurat się daną czynnością zainteresują.
Prace plastyczne wykonujemy raz w tygodniu. Staramy się, żeby były dostosowane do wieku dzieci i żeby maluchy mogły wykonać je same lub z niewielką pomocą. Jeśli ktoś nie ma ochoty robić pracy plastycznej, to go nie zmuszamy, ale zdarza się to bardzo rzadko.

Podsumowując. Dzieci w wieku żłobkowym nie są rozwojowo gotowe na to, żeby dostosować się w pełni do sztywnych zasad i ram dnia. Trudno od nich wymagać żeby siedziały przy stole przez kilkanaście minut, albo leżały na leżaczkach, wtedy gdy im każemy. Powiem więcej, często nawet w starszych grupach przedszkolnych bywa trudno wyegzekwować od dzieci pewne zachowania, więc co dopiero żłobkowe maluchy.

Niektórzy pewnie powiedzą, że przecież żłobek powinien przygotowywać do przedszkola i jeśli dzieci teraz nie muszą przestrzegać zasad, to jak się dostosują do warunków w grupie przedszkolnej…? Po pierwsze – pomimo luźnego podejścia, dzieci i tak muszą się dostosować do wielu zasad. Po drugie – nie do końca mogę się zgodzić z tym, że żłobek powinien przygotowywać do przedszkola. Nie wszystkie przedszkolaki chodziły do żłobka, a mimo to bez problemu odnajdują się w grupie. Poza tym w wieku przedszkolnym dzieci są już bardziej dojrzałe i zwyczajnie dorastają do pewnych zachowań. Po trzecie – w wielu fajnych przedszkolach, w najmłodszych grupach zasady są również bardziej elastyczne.

A co Wy myślicie na ten temat? Jak to wygląda w Waszych żłobkach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *